Inne Galerie

POŚREDNIA GRAŃ - 2441 m npm - 18 sierpień 2013

Pośrednia Grań to najniższy, ale najtrudniejszy technicznie szczyt zaliczany do Wielkiej Korony Tatr. Przez wielu uznawana jest za jeden z najbardziej "honornych" tatrzańskich wierzchołków.
Pośrednią Grań  po raz pierwszy zobaczyłam w 2007 roku, kiedy szłam na Łomnicę i można powiedzieć - "zakochałam się" w niej. Jednocześnie napawała mnie ona niesamowitym, wręcz irracjonalnym lękiem. W rozmowach z przyjaciółmi niejednokrotnie podkreślałam, że jest to szczyt, którego najbardziej się boję, a zarazem na którym bardzo chciałabym się znaleźć - najlepiej za pomocą teleportacji :-)
W piątek zadzwonił do mnie kolega z propozycją nie do odrzucenia - Ewa, jedziesz z nami na Pośrednią Grań? Cóż było robić, musiałam powiedzieć: yes!!! yes!!! yes!!!
Kiedy mój mąż dowiedział się, że jadę, zapytał, czy nie mam chwilowo dość, przecież dopiero co byłam na Mont Blanc. Odpowiedziałam, że owszem, byłam na Blancu, ale teraz jadę w prawdziwe góry :-)
Bartek ze Zbyszkiem przyjechali po mnie  tuż po pierwszej w nocy, po drodze zgarnęliśmy jeszcze Jasia. Ania tym razem nie dała rady z nami jechać.
Przyjechaliśmy do Tatrzańskiej Leśnej (915 m npm)  i ruszyliśmy żółtym, a później zielonym szlakiem do Chaty Zamkowskiego.  Tam jakaś mała przerwa i dalej zielonym, który prowadzi do Chaty Teriego.
Na ostatnim odcinku szlaku do Terinki odbiliśmy w lewo i skierowaliśmy się do Żlebu Hunsdorfera. Szło się nim strasznie, kamienie - mniejsze i większe - obsuwały się spod stóp. Po jakimś czasie doszliśmy do Żółtej Ściany (2169 m npm) i wdrapaliśmy się na jej szczyt. Już ta wspinaczka podniosła mi poziom adrenaliny, bo skała była krucha, trzeba było bardzo uważać za co się chwyta, żeby nie odpaść z kawałkiem grani w ręce. Ze szczytu schodzimy na Przełączkę pod Żółtą Ścianą i ostrą granią kontynuujemy naszą wędrówkę w górę  przez Ławką Dubkego na Pośrednią Przełęcz, a następnie skręcając w prawo wchodzimy na Żółty Szczyt (2385 m npm).
Następnie schodzimy na przełęcz i pniemy się na Wyżnią Pośrednią Przełączkę,
z której w ciągu paru minut wychodzimy na Małą Pośrednią Grań (2420 m npm).
Wracamy na przełączkę. Tutaj zostawiam plecak, ubieram uprząż, do jednej kieszeni pakuję małą colę, do drugiej mały aparat i zakładam na siebie linę. Mogę ją nieść, bo jest krótka i bardzo lekka. I kolorystycznie pasuje mi do softshella. To jest żart oczywiście ;-)
Ale na tym żarty się kończą, a zaczynają przysłowiowe schody. Z przełączki schodzimy lekko w dół, kierujemy się do stromego żlebu i dalej wspinamy się po krawędzi. Ponieważ Bozia poskąpiła mi wzrostu, w wielu miejscach miałam problemy, bo nie mogłam dosięgnąć do  odpowiednich chwytów, ale jakoś poszło.
Po niedługim czasie docieramy na Pośrednią Grań. Jesteśmy tu sami. Na szczycie zrobiliśmy dłuższy postój, bo widoki stamtąd są po prostu fantastyczne.
Z jednej strony Dolina Staroleśna, z drugiej Dolina Małej Zimnej Wody. I wokół najwyższe tatrzańskie szczyty, m.in. Sławkowski, Gerlach, Bradavica, Lodowy, Baranie Rogi, Durny, Łomnica.
Podziwiając to wszystko cały czas w myślach zadaję sobie pytanie - kurka wodna, jak ja stąd zejdę??? Chyba zresztą nie tylko ja o tym myślałam, bo w pewnym momencie Jasiu powiedział: może byśmy zeszli, miejmy to już za sobą!!! Jeszcze tylko wpisujemy się do księgi wejść, Zbyszek wiąże do swojej uprzęży drugi koniec liny i zaczynamy schodzić. Najpierw Bartek, potem Jasiu, a za nimi ja ze Zbyszkiem, który mnie asekuruje. Naprawdę miałam pietra i z tego powodu wydawało mi się, że to trwa całą wieczność. Ale w końcu bezpiecznie docieramy na przełączkę i wracamy tą samą drogą, którą tu przyszliśmy. Ze Żlebu Hunsdorfera wychodzimy na zielony szlak i tu następuje brutalny powrót do rzeczywistości, bo na ścieżce są tłumy ludzi zmierzających w jedną i w drugą stronę. Po nieprzespanej nocy i czternastu godzinach wędrówki zakończyliśmy naszą wyprawę. Jesteśmy zmęczeni, ale szczęśliwi.
Po kilku dniach od wyjazdu, kiedy emocje już opadły, myślę, że może niepotrzebnie aż tak się bałam, ale nadal twierdzę, że wejście na ten szczyt było trudniejsze niż Grossglockner, Parseierspitze, Czarny Szczyt i Ganek razem wzięte. Dlatego tym większą frajdą jest móc powiedzieć - byliśmy na Pośredniej Grani :-)

Ewa